Ale ten czas leci!! I jak zwykle wiele się dzieje. Ja to mam życie bogate w emocje i wydarzenia. Święta, Sylwester, Urodziny Antka. Jednym słowem dzieje się.
Na Sylwestra ostro balowaliśmy z Antkiem, ale do północy nie udało nam się dotrwać. Nie żeby mi się chciało spać... Rodzice kazali wybrać się do łóżka już o 22.00. Choć raz daliby pobawić się tyle ile chcę. Ehhhh... O północy na chwilę otworzyłam oczka, żeby zobaczyć kolorowe i głośne fajerwerki, ale nie zachwyciły, więc szybko poszłam z powrotem spać.
I najświeższa informacja. Z wczoraj. Kolejna impreza, tym razem u Antka. Mój młodszy kumpel obchodził 2 urodziny. I znów szaleństwo, zabawa autkami Antka, koparkami, olbrzymim garażem, jazda na koniku, na samochodziku, chrupków pod dostatkiem!!! Kiedy następna impreza Ciociu??
Z mojego gadania czasem wychodzą dość zabawne powiedzonka. W sumie to codziennie jest coś nowego, śmiesznego. Nawet wiem kiedy coś takiego powiem - miny Rodziców i ukrywany śmiech nie uchodzą mojej uwadze, ale śmieję się wtedy razem z nimi. Hhmmm wychodzi na to, ze śmieję się sama z siebie... Muszę to przemyśleć jeszcze.
Oto ostatnie moje gadanie:
Rozmowa z Babcią przez telefon:
Babcia: Oleńko, co robisz?
Ola: Tatusia nie ma CHOJEJA... (po krótkiej przerwie) kupić (Tatuś poszedł kupić choinkę)
Mama: Ola, ubieraj się szybciutko, jedziemy do babci.
Ola: Chila chila, tejaz Ola je jabuszko!
Fajne. W następnym wpisie przedstawię Wam trochę więcej moich powiedzonek (jest tego sporo i prawie co dzień dochodzi coś nowego).