Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siostrzyczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siostrzyczka. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 stycznia 2014

Siostrzane dyskusje

Fajnie jest mieć Siostrę :) Mamy mnóstwo zabawek, niektóre są Mai (Mamusiu, to było moje jak byłam mała?Ja się tym bawiłam?), niektóre moje (Maja nie ruszaj, jesteś za mała), ale w zasadzie to większość jest nasza wspólna (Maja, ja się tym bawiłam pierwsza!!). Bardzo lubimy się przytulać (Mamo, ona mnie ciągnie za włosy!!) i bawić w ganianego (Ejjj, Maja, nie goń mnie, Mamo, ona mnie goni i zaraz złapie!!). Ostatnio moja Siostrzyczka bardzo się rozgadała (Maja, cicho bądź, muszę się skupić!!) i w ogóle wszędzie Jej pełno (No nie mam już do Ciebie siły Maja, odejdź od tego komputera!!). Ale poza tym wszystkim naprawdę bardzo kocham naszą Majuśkę (Kocham Ciebie bardzo mój Skarbie). Lubię, jak rano nie śpi, gdy wychodzę do przedszkola (Maja! Nie śpisz już? Czeeeeść! Przyjdziesz po mnie z Mamusią jak się już pobawię, wiesz?) i bardzo się cieszę, jak widzę ją popołudniu w przedszkolnej szatni (Cześć Maja, tęskniłam za Tobą gdy Cię nie widziałam). Już nie mogę się doczekać, aż trochę podrośnie i będziemy mogły razem pobiegać (wiesz, kiedyś będziesz taaaaka duża, jak Tatuś!).

sobota, 30 listopada 2013

Żywioł WODA czyli wpis z lokowaniem produktu



Pamiętacie na pewno, jak bardzo lubię pływać? Prawdziwe wodne zwierzę ze mnie, hi hi. Jeśli ktoś nie wie, o czym mówię, to zapraszam TUTAJ. Nie wiecie jednak jeszcze, że ostatnio na basenie bywa także moja młodsza siostrzyczka. I też to uwielbia, zupełnie jak ja! Jednak jesteśmy od tych samych Rodziców... bo czasem mam wątpliwości:)) Młoda nurkuje, skacze (z pomocą Mamy oczywiście), pływa i łapie gumowe zabaweczki.


Nasi Rodzice, aby urozmaicić nam dodatkowo kąpiele, postanowili niedawno przetestować specjalny kołnierz do pływania dla dzieci*. Muszę przyznać, że nie do końca mnie przekonał. Na początku bawiłam się nim w domku w wannie, ale jestem już taka duża, że troszkę mało miejsca miałam do zabawy. Za to leżało się całkiem wygodnie ;) Dzisiaj wreszcie miałam okazję zabrać kołnierz na basen – bo do tej pory mocno męczył mnie katarek i kaszelek :(. Szybciutko założyłam kółko na głowę i biegiem do wody! Popływałam chwilkę i zaraz zaczęłam prosić Mamę, żeby pomogła mi go zdjąć. Trudno mi było w tym pływać na brzuszku (a tak lubię najbardziej), bo główkę miałam wtedy niewygodnie zadartą do góry i nóżki automatycznie wolały pływać pionowo. No i dlatego kręciłam się w kółko, zamiast pływać do przodu. Oj, dużo bardziej lubię pływać w „skrzydełkach”, bo i poruszam się swobodniej, no i skakać się da!!

Za to Maja była bardzo zadowolona z tego wynalazku! Zaczęła, tak samo jak ja, od testowania kołnierza w domu przy okazji wieczornej kąpieli. Najpierw na przewijaku pobawiła się kółkiem i tak fajnie grzechotało i dzwoniło, próbowała je także zjeść (jak i wszystko co jej ostatnio w ręce wpada), ale było trochę za duże ;) 

Potem było troszkę zamieszania, bo do łazienki trzeba było wezwać Tatę (który robił mi kolację i sprzątał moje zabawki), żeby pomógł Mamie założyć kołnierz na Majusię - wymaga to, w przypadku nie siedzącego malucha, przynajmniej trzech rąk. W każdym razie łatwo nie jest! W wannie za to mogłyśmy kąpać się razem, a kółko pozwalało jej utrzymywać się na powierzchni bez pomocy Mamy! Całkiem śmiesznie odbijała się od ścian wanny. Co prawda później z myciem było troszkę problemów, bo główki nie dało się namydlić (mydełko i woda zbierały się w kołnierzu i Majce przeszkadzały). Trzeba było wyjmować Majkę, zdejmować kółko, z powrotem do wody... ufff cała duża akcja... a woda zimniejsza i coraz jej mniej (taki mój zwyczaj z wychlapywaniem). Tak więc do pływania tak do mycia nie!


W pewnym momencie zaczęła troszkę marudzić i tak śmiesznie chrypieć – Mamusia mówi, że to dlatego, że kołnierz uwierał ją w szyjkę i Majka jest chyba troszkę do niego za mała (swoją drogą to dziwne – ona waży połowę tego co ja, czyli mi powinno bardziej to przeszkadzać).
Pewnego dnia Majka zabrała kółko na basen. Żałujcie, że nie widzieliście, jak fajnie pływała! I taka dumna była z siebie, że Mamusia Jej nie trzyma i może sobie pływać sama, tak jak ja.

Niestety ja też tego nie widziałam, bo kaszlałam i musiałam zostać w domku, ale Tatuś wszystko sfilmował i mi pokazał. Mam dla Was zatem na koniec małą niespodziankę – też możecie zobaczyć, jak obie pływamy z kółkiem Baby Swimmer!!!!! Film jest TUTAJ.

*Dla wyjaśnienia - kołnierz (kółko) otrzymaliśmy do testowania od PROJEKT WYPRAWKA http://www.projektwyprawka.com/, a jego szczegółowy opis możecie znaleźć na stronie produktu http://www.babyswimmer.pl/

czwartek, 18 kwietnia 2013

Z zimy prosto do lata

No wiem, wiem, dawno nic nie pisałam. Ale zima na wiosnę była i nic ciekawego się nie działo. Nawet z koszyczkiem do święcenia prawie w śniegu brnęłam... A potem na wiosnę się lato zrobiło i się przeziębiłam, co oznaczało znów siedzenie w domu...


Ale szybko wyzdrowiałam (to chyba na myśl o możliwości pójścia na  pole) i już parę razy mogłam wypróbować na osiedlowych trasach mój nowy super rowerek. No i spytacie jak... SUPER. Nawet Tacie jest trudno mnie dogonić. Jednym słowem szaleństwo!!! Obiecuję, że niedługo wrzucę tu krótki filmik z mojego jeżdżenia. 
A przedwczoraj byłam u Antka i wiecie co... On ma taki sam rowerek. To znaczy nie taki śliczny zielony jak mój ale podobny, też fajny. No i ścigaliśmy się na całego.


Coraz bliżej jest też chyba do pojawienia się na świcie naszego małego Dzidziusia... czyli mojej siostrzyczki. W domku pojawiła się już kołyska i przewijak. Pamiętam jak przez mgłę, że ten ostatni już kiedyś w domu stał, ale nie wiedziałam, że on jest taki mały. Aż mi się nie chcę wierzyć, że ja kiedyś byłam taka mała i się na nim mieściłam. 

Mam z tym tematem jeszcze pewną sprawę. Ponoć imię już wybrane... ale ja się pytam, czy moje zdanie się tu nie liczy?? A może ja bym chciała, żeby się Ona nazywała...hhhmmm Jak wymyślę to Wam powiem...

niedziela, 24 lutego 2013

Teoria spisku obalona

Pamiętacie, jak wspominałam, że wyczuwam jakiś spisek wokół mnie? Ten meteor, zaginiony miś, plany zakupu nowego autka.. no i wyszło szydło z worka wreszcie! Ale, ale - po kolei!
Rano Mamusia i Tatuś mieli wspaniałe humory (bo pozwoliłam im pospać aż do 8:20!!) i pokazali mi dwie fajne książeczki. W tych książeczkach wszystkie panie miały wielkie brzuchy i Mamusia spytała, czy wiem, co w tych brzuszkach jest. A pewnie, że wiedziałam - dzidziusie!! Mamusia zadowolona spytała więc, czy wiem, dlaczego ona ma taki wielki brzuszek. No i wreszcie to do mnie dotarło! Oczywiście, dlatego, że ma tam Dzidziusia!! Zauważyłam ostatnio, że Mamusię łatwiej przeskoczyć niż obejść i martwiłam się troszkę, że to dlatego, że ciągle dojada po mnie kanapeczki i drożdżówki ;) Na szczęście przyczyna jest inna, i o ile bardziej radosna! W brzuszku mieszka podobno Siostrzyczka i jak tylko zrobi się ciepło, a na polku pojawią się listeczki i kwiatuszki, Siostrzyczka zamieszka z nami. Na razie jeszcze musi posiedzieć u Mamusi w brzuszku, bo jest zimno, a Ona biedna nie ma ubrania ;) A ja już się nie mogę doczekać! Będziemy się razem bawić, a jak pójdzie spać, to bedę jej śpiewać "aaa koty da szajobuje obyda". Poinstruowałam tez Mamusię, że jak Siostrzyczka będzie płakać, to trzeba będzie dać Jej smoczek - ja to wiem, w końcu już od dawna opiekuję się moją laleczką Agatką!!

PS. Tylko dalej nie wiem, jaki to ma związek z tym meteorytem w Rosji.. bo zaginiony miś już się znalazł ;)