Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 kwietnia 2013

Z zimy prosto do lata

No wiem, wiem, dawno nic nie pisałam. Ale zima na wiosnę była i nic ciekawego się nie działo. Nawet z koszyczkiem do święcenia prawie w śniegu brnęłam... A potem na wiosnę się lato zrobiło i się przeziębiłam, co oznaczało znów siedzenie w domu...


Ale szybko wyzdrowiałam (to chyba na myśl o możliwości pójścia na  pole) i już parę razy mogłam wypróbować na osiedlowych trasach mój nowy super rowerek. No i spytacie jak... SUPER. Nawet Tacie jest trudno mnie dogonić. Jednym słowem szaleństwo!!! Obiecuję, że niedługo wrzucę tu krótki filmik z mojego jeżdżenia. 
A przedwczoraj byłam u Antka i wiecie co... On ma taki sam rowerek. To znaczy nie taki śliczny zielony jak mój ale podobny, też fajny. No i ścigaliśmy się na całego.


Coraz bliżej jest też chyba do pojawienia się na świcie naszego małego Dzidziusia... czyli mojej siostrzyczki. W domku pojawiła się już kołyska i przewijak. Pamiętam jak przez mgłę, że ten ostatni już kiedyś w domu stał, ale nie wiedziałam, że on jest taki mały. Aż mi się nie chcę wierzyć, że ja kiedyś byłam taka mała i się na nim mieściłam. 

Mam z tym tematem jeszcze pewną sprawę. Ponoć imię już wybrane... ale ja się pytam, czy moje zdanie się tu nie liczy?? A może ja bym chciała, żeby się Ona nazywała...hhhmmm Jak wymyślę to Wam powiem...

piątek, 22 marca 2013

O Tygrysku co mu paski wcięło

Ciocia Ola to chyba w gorącej wodzie kąpana. Spokojnie, będzie i wpis o drugim w moim życiu wyjściu do teatru. Wiesz Ciociu, są sprawy ważne i ważniejsze. Wśród tych pierwszych jest wpis tutaj, a wśród drugich dobra bajka na komputerku, zabawa z moją lalą, pyszny kisielek...:))) hehehe

Ale prawdą jest, że byłam w teatrze, z Antkiem... i z Rodzicami. Sama się sobie dziwiłam, że wysiedziałam tam ponad godzinę, ale było tak ciekawie i emocjonująco. Przedstawienie było o Tygrysku, któremu gdzieś wcięło paski (bo ponoć był mało odważny - mówmy wprost, był tchórzem) i chciał je kupić w miasteczku (to nawet ja wiem, że się w sklepie pasków dla Tygrysów nie da kupić). W końcu pokazał, że jest dzielny i odważny i nagle pod koniec przedstawienia odzyskał paski . I tu, jak zwykle zresztą, chyba się trochę wypuściłam,  komentując na głos "Ooo Tygrys ma już paski" i sobie zaklaskałam. Jakoś nikt nie podchwycił tematu (a na widowni trochę było dzieciaków i rodziców). No cóż... Może ja sztukę po wizycie w teatrze i filharmonii jakoś inaczej rozumiem :)))))

sobota, 16 marca 2013

Smykowe Granie

I znów się zaniedbałam w pisaniu. A przecież jest o czym. Wybaczcie!!:))

W tym naszym wspaniałym mieście całkiem sporo rzeczy robią dla takich maluchów jak ja!! Na przykład można pójść sobie do... filharmonii:))) Tak, byłam w filharmonii!! Antek może potwierdzić, bo też był.
Naprawdę fajnie było. Na początku siedzieliśmy sobie na dywanie, a kilka pań i pan śpiewali, grali, klaskali. Najpierw byłam nieco onieśmielona (w końcu pierwszy raz na czymś takim byłam), ale z czasem chyba całkiem nieźle się rozkręciłam, ganiając wszędzie, skacząc, próbując śpiewać i machając rożnymi kolorowymi chustkami.  A na koniec mogłam pograć na każdym instrumencie, który był na sali. Fortepian, bębny, bębenki i inne nie znane mi. Jednym słowem Ola w swoim żywiole!!!



Twardo chodzę też do tego przedszkola, które ma mnie przygotować do właściwego... zaraz po wakacjach. Jeśli w tym prawdziwym będzie też tak super jak tu, to ja się zapisuję na dyżury 24-godzinne :)))

A dziś idę do takiej fajnej Cioci na urodziny i do Kuby - ponoć fajny gość, choć nie pamiętam go jakoś (tyle facetów na około ostatnio...). Tylko znów coś śmiesznego wynikło z mojego niezrozumienia tematu. Mianowicie:

Mama: Idziemy do Cioci na urodzinki i tam będzie Kubuś.
Ja: Kubuś?? A Tygrysek i Prosiaczek też będą??

Bez komentarza hehe:))

czwartek, 14 lutego 2013

Walentyki

Ha!!! I ja również dostałam walentynkę!!! Od Tatusia niby, ale też się jakoś liczy (oby tego nie czytał bo się jeszcze obrazi....a Dzień Kobiet blisko). Najważniejsze, że nie jestem gorsza od tych milionów dziewczynek na całym świecie. Piękny czerwony tulipanek stoi teraz we flakoniku z wodą, na szafeczce u mnie w pokoiku i przypomina mi jaka jestem kochana. Nie żebym miała jakieś wątpliwości co do tego, choć ostatnie moje łobuziackie zachowanie może w tym temacie chyba trochę zmienić....

Swoją drogą spróbujcie wymówić słowo "ŁOBUZ" mając nieco ponad 2 latka.... Z miny i śmiechu Rodziców oraz Dziadków wnioskuję, że brzmi całkiem nieźle:)))

Na koniec wpisu w Walentynki pytam się głośno, wyraźnie i dużymi literami:

"ANTEK... GDZIE KWIATY OD CIEBIE ????????"
(albo choć pudełeczko czekoladek...)

środa, 5 września 2012

Wakacje cd. !!!

Ależ ten czas nad morzem leci. Ledwo przyjechaliśmy, a tu już za chwilę będzie trzeba wracać. Ale póki co korzystam z wakacji ile wlezie. Zjeżdżalnia, huśtawka, morze, plaża, spacerki... I tak w koło (bynajmniej nie do znudzenia). A teraz garstka szczegółów. Na plaży kocham przebywać. Kopanie dołków, robienie babek, ganianie po piasku i to co najwspanialsze - burzenie tego co Tata wybuduje - po prostu super!!! A i podniebna karuzela w wykonaniu Taty (zdjęcie poniżej)!!! Lepsze niż tysiąc wesołych miasteczek!! Jeśli chodzi o morze to nadal nie przekonałam się. Max zanurzenia to kostki. Jak dla mnie cały czas jest za zimne i na dodatek za duże fale. Może za rok, może inne morze... A na placu zabaw obok zjeżdżalni, zafascynował mnie "taptol" czyli dla nie wtajemniczonych, fajny samochodzik w kształcie mniej więcej traktora. Od momentu, kiedy go pierwszy raz zobaczyłam, moja pierwsza wiązanka słów rano to: "Mama, taptol, husiu". I wszystko jasne.


I smutna wiadomość. Niestety Antek pojechał już do domu. Nie żebym się teraz źle bawiła, ale jakoś tak… ehhh. Czwartym słowem rano jest aktualnie "Ata", a w czasie dnia rozglądam się po domku i mówię "Ata, Ata, tu nie ma, tu nie ma..."

Dzisiaj natomiast odkryłam coś super. Na spacerku odnalazłam w swojej kurteczce dwie śliczne kieszonki i na dodatek wykombinowałam, że można w nich dużo rzeczy schować. I tak po powrocie do domku były: 2 szyszki, 2 kamyczki, 4 patyczki i garstka piasku.





Hmmm zdecydowałam, że nie ma sensu prowadzić już zapisków słów, które udało mi się powiedzieć (będą tylko te najlepsze wypowiedziane kawałki). A wszystko przez to, że w zasadzie co Rodzice powiedzą to potrafię z lepszym lub gorszym skutkiem powtórzyć (nie żebym się chwaliła – po prostu powietrze morskie chyba całkiem dobrze wpływa na naukę).



piątek, 1 czerwca 2012

Najważniejszy DZIEŃ w roku

Sporo czasu już tu nie pisałam, więc zebrało się trochę ciekawych wydarzeń z ostatnich kilkunastu dni.
Zacznę od ostatnio fascynującego mnie zjawiska, jakim jest puszczanie baniek mydlanych. Mama opanowała to wspaniale i jest mnóstwo zabawy z ich łapaniem. Najlepsze jest jak pęknie tuż przed nosem:))) Aktualnie uczę się też je puszczać. Czasem wyjdzie... czasem nie...

Ostatnio, choć jeszcze do Dnia Dziecka było troszkę czasu, zaczęły pojawiać się prezenty związane z tym fantastycznym dniem. U Dziadków w ogródku przybyła super, ekstra, odjazdowa zjeżdżalnia oraz kolorowa piaskownica. Na tej pierwszej mogę zjeżdżać i zjedżać i długo mi się to nie nudzi. A jeśli chodzi o piaskownicę to muszę się pochwalić, że pomagałam nawet w jej składaniu (teraz prezenty to już trzeba sobie nawet samemu poskładać... jakie czasy, takie prezenty). Dzielnie dokręcałam te śrubki, o których Dziadek i Tata chyba zapomnieli:)) Teraz jeszcze piasek (choć część już wsypana) i będzie zabawa na całego w mojej prywatnej piaskownicy!!! Żadnych innych dzieciaków, podbierania zabawek i zajmowania miejsca tam, gdzie ja akurat chciałam wykopać dołek!!!


Jak już wspomniałam o Dniu Dziecka i prezentach to może dokończę listę tego co dostałam. Jest fajna układanka z misiami i ich ubrankami, a przede wszystkim mały stolik i krzesełka, które to znalazły swoje miejsce w moim pokoiku. Teraz mam gdzie sobie spokojnie posiedzieć (o ile takie słowa w ogóle do mnie pasują) i porysować!!

Kilka dni temu byłam z wizytą u Antka, a i on później zaszczycił moje skromne progi swoją osobą:)) Zaczynamy bawić się coraz fajniej i chyba coraz bardziej się rozumiemy. Jakby tylko czasem odwzajemnił takie lekkie przyjacielskie uściskanie się... bo ja to już kilka razy się do Niego przytulałam, a on ani razu... Może nie jestem w Jego typie...?? Ehhhh
 
Dobra na dziś tyle tego pisania, bo Was zanudzę. Poza tym rozczuliłam się ostatnim akapitem i zapomniałam o czym jeszcze miałam napisać. Jak dojdę do siebie to za parę dni opowiem Wam znów coś o moim bardzo ciekawym życiu.

PS. Słyszałam o szykującym się, jakimś niepokojącym zamachu na moje kochane pieluszki... O co chodzi ???