piątek, 22 marca 2013

O Tygrysku co mu paski wcięło

Ciocia Ola to chyba w gorącej wodzie kąpana. Spokojnie, będzie i wpis o drugim w moim życiu wyjściu do teatru. Wiesz Ciociu, są sprawy ważne i ważniejsze. Wśród tych pierwszych jest wpis tutaj, a wśród drugich dobra bajka na komputerku, zabawa z moją lalą, pyszny kisielek...:))) hehehe

Ale prawdą jest, że byłam w teatrze, z Antkiem... i z Rodzicami. Sama się sobie dziwiłam, że wysiedziałam tam ponad godzinę, ale było tak ciekawie i emocjonująco. Przedstawienie było o Tygrysku, któremu gdzieś wcięło paski (bo ponoć był mało odważny - mówmy wprost, był tchórzem) i chciał je kupić w miasteczku (to nawet ja wiem, że się w sklepie pasków dla Tygrysów nie da kupić). W końcu pokazał, że jest dzielny i odważny i nagle pod koniec przedstawienia odzyskał paski . I tu, jak zwykle zresztą, chyba się trochę wypuściłam,  komentując na głos "Ooo Tygrys ma już paski" i sobie zaklaskałam. Jakoś nikt nie podchwycił tematu (a na widowni trochę było dzieciaków i rodziców). No cóż... Może ja sztukę po wizycie w teatrze i filharmonii jakoś inaczej rozumiem :)))))

sobota, 16 marca 2013

Smykowe Granie

I znów się zaniedbałam w pisaniu. A przecież jest o czym. Wybaczcie!!:))

W tym naszym wspaniałym mieście całkiem sporo rzeczy robią dla takich maluchów jak ja!! Na przykład można pójść sobie do... filharmonii:))) Tak, byłam w filharmonii!! Antek może potwierdzić, bo też był.
Naprawdę fajnie było. Na początku siedzieliśmy sobie na dywanie, a kilka pań i pan śpiewali, grali, klaskali. Najpierw byłam nieco onieśmielona (w końcu pierwszy raz na czymś takim byłam), ale z czasem chyba całkiem nieźle się rozkręciłam, ganiając wszędzie, skacząc, próbując śpiewać i machając rożnymi kolorowymi chustkami.  A na koniec mogłam pograć na każdym instrumencie, który był na sali. Fortepian, bębny, bębenki i inne nie znane mi. Jednym słowem Ola w swoim żywiole!!!



Twardo chodzę też do tego przedszkola, które ma mnie przygotować do właściwego... zaraz po wakacjach. Jeśli w tym prawdziwym będzie też tak super jak tu, to ja się zapisuję na dyżury 24-godzinne :)))

A dziś idę do takiej fajnej Cioci na urodziny i do Kuby - ponoć fajny gość, choć nie pamiętam go jakoś (tyle facetów na około ostatnio...). Tylko znów coś śmiesznego wynikło z mojego niezrozumienia tematu. Mianowicie:

Mama: Idziemy do Cioci na urodzinki i tam będzie Kubuś.
Ja: Kubuś?? A Tygrysek i Prosiaczek też będą??

Bez komentarza hehe:))

niedziela, 3 marca 2013

Basenowe szaleństwo

Mało ostatnio pisałam o moich harcach na basenie. A uwierzcie mi, jest o czym mówić. Zabawa jest co tydzień przednia!! Pływanie, bieganie, skakanie, nurkowanie, a do tego kilka zjeżdżalni... ehhh długo by wymieniać. 

Żeby każdy zobaczył jak jest super, to Specjalnie dla Was taki krótki filmik z ostatniego pobytu na baseniku.


Fajne ?? To kto idzie ze mną za tydzień poszaleć trochę na basenie ??

niedziela, 24 lutego 2013

Teoria spisku obalona

Pamiętacie, jak wspominałam, że wyczuwam jakiś spisek wokół mnie? Ten meteor, zaginiony miś, plany zakupu nowego autka.. no i wyszło szydło z worka wreszcie! Ale, ale - po kolei!
Rano Mamusia i Tatuś mieli wspaniałe humory (bo pozwoliłam im pospać aż do 8:20!!) i pokazali mi dwie fajne książeczki. W tych książeczkach wszystkie panie miały wielkie brzuchy i Mamusia spytała, czy wiem, co w tych brzuszkach jest. A pewnie, że wiedziałam - dzidziusie!! Mamusia zadowolona spytała więc, czy wiem, dlaczego ona ma taki wielki brzuszek. No i wreszcie to do mnie dotarło! Oczywiście, dlatego, że ma tam Dzidziusia!! Zauważyłam ostatnio, że Mamusię łatwiej przeskoczyć niż obejść i martwiłam się troszkę, że to dlatego, że ciągle dojada po mnie kanapeczki i drożdżówki ;) Na szczęście przyczyna jest inna, i o ile bardziej radosna! W brzuszku mieszka podobno Siostrzyczka i jak tylko zrobi się ciepło, a na polku pojawią się listeczki i kwiatuszki, Siostrzyczka zamieszka z nami. Na razie jeszcze musi posiedzieć u Mamusi w brzuszku, bo jest zimno, a Ona biedna nie ma ubrania ;) A ja już się nie mogę doczekać! Będziemy się razem bawić, a jak pójdzie spać, to bedę jej śpiewać "aaa koty da szajobuje obyda". Poinstruowałam tez Mamusię, że jak Siostrzyczka będzie płakać, to trzeba będzie dać Jej smoczek - ja to wiem, w końcu już od dawna opiekuję się moją laleczką Agatką!!

PS. Tylko dalej nie wiem, jaki to ma związek z tym meteorytem w Rosji.. bo zaginiony miś już się znalazł ;)

sobota, 23 lutego 2013

Trochę sztuki dla sztuki

Dziękuję Kochana Ciociu za uznanie w stosunku do moich wspaniałych rysunków na ścianie. Ty jedyna doceniłaś co to prawdziwa sztuka !!! Jako dowód mojej wdzięczności i chęci dalszego wykazania się, bardzo chętnie wezmę kredki oraz farby i wykonam podobne dzieło u Ciebie w pokoju, Ciociu. Kiedy mogę przyjść ??:)))
Tak dla niezorientowanych oto moje ostatnie dzieło, sztuka przez duże S:

 

Oczywiście jest to tylko wycinek większej całości. Ale ogólny zamysł przedstawiał się następująco. Patrząc od lewej do prawej namalowałam konika, psa Sabę, Babcię Gosię i Dziadziusia Krzysia. Widzicie to, prawda ??
Moi Rodzice chyba nie widzieli i na dodatek nie docenili dzieła. Niezłą burę za to dostałam. Nie do końca rozumiem za co tak dokładnie. Dlatego też chwilę po fakcie zapytałam zdenerwowanej Mamy: "A inną kredką może być ??"

I druga ważna wiadomość ostatnich dni. Byłam u fryzjera. Trzeba było już coś zrobić z tą "wielką" ilością włosów na mojej głowie. Ja grzecznie siedziałam ubrana w przepiękną żółtą ceratkę, a Pani zrobiła szybkie "ciach, ciach, ciach". Nic dodać, nic ująć (oprócz garstki włosów)... w pewnym sensie też sztuka. Na oglądanie efektu oczywiście zapraszam.


PS. Antek, ani chwilę w Ciebie nie wątpiłam:)) Otrzymany od Ciebie na Walentynki kwiatuszek i własnoręcznie wykonane serduszko są przepiękne!!! Dziękuję:)) Cmok:))